wtorek, 3 stycznia 2017

Rubin w czasie - recenzja filmu Czerwień Rubinu

Czerwień Rubinu to ekranizacja pierwszej części Trylogii Czasu, ale nie będę go oceniać na podstawie odwzorowania pierwowzoru a jako osobny twór. Na film trafiłam tuż po nakręceniu, ale ostatnio postanowiłam go sobie odświeżyć i pokazać Shadow. Jako że nie czytała książek z trylogii (jeszcze), to pomogła mi podejść do do filmu bardziej obiektywnie.
Film opowiada historię szesnastoletnie Gwendolyn, która odkrywa, że to ona w swojej rodzinie posiada gen podróży w czasie. Bez znajomości obyczajów, historii i bardzo przydatnego języka francuskiego, trafia do Temple. To tajna organizacja zajmująca się przeskokami czasowymi założona przez jednego z podróżników – hrabiego de Saint Germain. Tam poznaje również aroganckiego, ale nadrabiającego przystojną twarzą Gideona, któremu ma pomóc w misji zebrania krwi każdego z podróżników w czasie. Tylko czy można im ufać? O tym musicie już sami się przekonać, ja tu tylko wyrażam opinię.
I mnie i Shadow film przypadł do gustu – a w szczególności Gideon odegrany przez boskiego Jannisa. On (tak samo jak i reszta obsady – trzymał wysoki poziom aktorski, ale dla nas sam jego widok jest plusem. Nie można powiedzieć, żeby nie było na copopatrzeć. ;)
Bardzo spodobała nam się też postać Leslie – przyjaciółki głównej bohaterki. Miło patrzeć w jej zaangażowanie w sprawę Gwen – nie tylko wspierała ją duchowo, ale też szukała wszelkich pomocnych informacji.
Na uwagę zasługuje również realistyczne odwzorowanie strojów z danych epok, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie oraz zachowanie logiki postępowania. Zapewne każde z was trafiło na sytuację, gdy bohater w filmie po odniesieniu ciężkiej rany skacze jak jelonek na łące. Tutaj na szczęście tego uniknięto – szczególne brawa za scenę z hipotermią. No i żarciki sytuacyjne! Moja ulubiona część filmu. Mina Gideona jedzącego swoje pierwsze curru – bezcenna.
Nie można jednak słodzić bez końca, bo film musiał zmierzyć się też wadami. Podczas gdy scenariusz i aktorzy trzymają formę, o tyle efekty specjalne kuleją. Sama podróż w czasie odrzuca. Zastosowano się tam do książki, ale czy odsłanianie szczęki aktorki jest przy tym konieczne? Według mnie nie bardzo. Efekty ciut tandetne, ale mocno nie uwierają.
O dziwo większym problemem było postacie duchów, które według Shadow są trudne do odróżnienia z ludźmi. Rzeczywiście – to tylko wypudrowani aktorzy w strojach z danych epok. Mnie jako fance to nie wydawało się trudne do rozszyfrowania, ale może rzeczywiście dla nieczytających mógł to być lekki problem.

Podsumowując – obie uznajemy film za dobry. Dałabym mu mocne 4+.



Tutaj zamieszczam link do trailera filmu:





Aktorzy:

Maria Ehrich jako Gwendolyn Shepherd

Jannis Niewöhner jako Gideon de Villiers

Jennifer Lotsi jako Leslie Hay


Reżyser:

Felix Fuchssteiner




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz