Czerwień
Rubinu to ekranizacja pierwszej części Trylogii Czasu, ale
nie będę go oceniać na podstawie odwzorowania pierwowzoru a jako osobny twór.
Na film trafiłam tuż po nakręceniu, ale ostatnio postanowiłam go sobie
odświeżyć i pokazać Shadow. Jako że nie czytała książek z trylogii (jeszcze),
to pomogła mi podejść do do filmu bardziej obiektywnie.
Film opowiada historię
szesnastoletnie Gwendolyn, która odkrywa, że to ona w swojej rodzinie posiada
gen podróży w czasie. Bez znajomości obyczajów, historii i bardzo przydatnego
języka francuskiego, trafia do Temple. To tajna organizacja zajmująca się
przeskokami czasowymi założona przez jednego z podróżników – hrabiego de Saint
Germain. Tam poznaje również aroganckiego, ale nadrabiającego przystojną twarzą
Gideona, któremu ma pomóc w misji zebrania krwi każdego z podróżników w czasie.
Tylko czy można im ufać? O tym musicie już sami się przekonać, ja tu tylko
wyrażam opinię.
I mnie i Shadow film
przypadł do gustu – a w szczególności Gideon odegrany przez boskiego Jannisa.
On (tak samo jak i reszta obsady – trzymał wysoki poziom aktorski, ale dla nas
sam jego widok jest plusem. Nie można powiedzieć, żeby nie było na copopatrzeć.
;)
Bardzo spodobała nam się
też postać Leslie – przyjaciółki głównej bohaterki. Miło patrzeć w jej
zaangażowanie w sprawę Gwen – nie tylko wspierała ją duchowo, ale też szukała
wszelkich pomocnych informacji.
Na uwagę zasługuje
również realistyczne odwzorowanie strojów z danych epok, co zrobiło na mnie
ogromne wrażenie oraz zachowanie logiki postępowania. Zapewne każde z was
trafiło na sytuację, gdy bohater w filmie po odniesieniu ciężkiej rany skacze
jak jelonek na łące. Tutaj na szczęście tego uniknięto – szczególne brawa za
scenę z hipotermią. No i żarciki sytuacyjne! Moja ulubiona część filmu. Mina
Gideona jedzącego swoje pierwsze curru – bezcenna.
Nie można jednak słodzić
bez końca, bo film musiał zmierzyć się też wadami. Podczas gdy scenariusz i
aktorzy trzymają formę, o tyle efekty specjalne kuleją. Sama podróż w czasie
odrzuca. Zastosowano się tam do książki, ale czy odsłanianie szczęki aktorki
jest przy tym konieczne? Według mnie nie bardzo. Efekty ciut tandetne, ale
mocno nie uwierają.
O dziwo większym
problemem było postacie duchów, które według Shadow są trudne do odróżnienia z
ludźmi. Rzeczywiście – to tylko wypudrowani aktorzy w strojach z danych epok.
Mnie jako fance to nie wydawało się trudne do rozszyfrowania, ale może
rzeczywiście dla nieczytających mógł to być lekki problem.
Podsumowując – obie uznajemy
film za dobry. Dałabym mu mocne 4+.
Tutaj zamieszczam link do trailera filmu:
Aktorzy:
Maria Ehrich jako Gwendolyn Shepherd
Jannis Niewöhner jako Gideon de Villiers
Jennifer Lotsi jako Leslie Hay
Reżyser:
Felix Fuchssteiner




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz