„Naruto”
to tytuł znanej chyba na całym świecie mangi Masashi'ego Kishimoto
oraz jej adaptacji w wersji anime wyprodukowanej przez Studio Pierrot
w reżyserii Hayato Date. Manga
została opublikowana po raz pierwszy w roku 1999 przez wydawnictwo
Shueisha w tygodniku „Shonen Jump”. Natomiast wersja telewizyjna
ukazała się po raz pierwszy w telewizji
kablowej
TV Tokyo
i
sieci telewizji satelitarnej
Animax
dnia
3 listopada 2002. W Polsce wydawaniem mangi zajmuje się Japonica
Polonica Fantastica, a anime w wersji ocenzurowanej emitowane było
na stacji Jetix/Disney XD od 12 lutego 2007 roku w polskiej wersji
językowej.
Istnieje
duże prawdopodobieństwo, że ktoś z was miał już okazję
zapoznać się z tą serią, niemniej wypadałoby ją pokrótce
opisać. Tak więc „Naruto” opowiada przede wszystkim o losach
głównego bohatera Naruto Uzumakiego, który w zasadzie dopiero
wkroczył w wiek nastoletni, a już musi mierzyć się z silnymi
przeciwnikami i odnaleźć swoje nindo, czyli ścieżkę, którą
będzie kroczyć przez życie. Wszystko to ma go doprowadzić do
upragnionego tytułu Hokage- przywódcy Wioski Ukrytej w Liściach,
który jest równoznaczny z szacunkiem oraz uznaniem, których do tej
pory młodemu ninjy nie było dane zaznać. Anime należy do tych z
gatunku akcji, zaliczana jest także do fantasy oraz przygodowych,
taki miks jest niewątpliwą zaletą. Świadczą o tym liczne, bardzo
ciekawe oraz emocjonujące walki, które trzymają w napięciu
jeszcze na długo po zakończeniu seansu. Kolejną z zalet są
wspaniałe Openingi oraz Endingi, czyli muzyka rozpoczynająca i
kończąca odcinki, a także soundtracki (tło muzyczne), których
można słuchać na okrągło, ot tak dla umilenia sobie czasu. Dużym
plusem jest również to, że ukazano rozwój postaci, zarówno
bohaterów głównych i pobocznych. Możemy obserwować, jak młodzi
wojownicy dorastają zarówno fizycznie- czego przykładem jest
znajomość nowych technik, czy zwiększona wytrzymałość, jak i
psychicznie- zmiana chociażby postrzegania tytułowego bohatera
przez jego rówieśników. Nadaje to realizmu, a także pozwala nam
zżyć się z postaciami, jak z prawdziwymi przyjaciółmi. To co
uważam za jedną z większych zalet to postaci poboczne- każda z
nich jest inna, ma swoją historie, a często gęsto są tak
wyjątkowi, że skradają serce oglądającego bez reszty.
Przykładami takich postaci są Kakashi- nauczyciel/ mistrz trójki
głównych bohaterów, czy Itachi- jeden z członków szanowanego
klanu Uchiha, którzy dorobili się własnej rzeszy wiernych fanów.
Wiernych na tyle, że z chęcią wymieniliby Naruto Uzumakiego na
jedno w tych dwóch panów wymienionych powyżej.
Jednak,
żeby nie było tak kolorowo, bo w końcu nic nie jest doskonałe (no
chyba, że Itachi), należałoby wspomnieć coś o wadach. Jedną z
nich jest sposób zanimowania, czyli tzw. kreska. Nie żeby była
jakoś szczególnie zła, jednak należy wziąć pod uwagę, że
„Naruto” jest niezwykle popularnym anime, więc o ile przy
początkowych odcinkach jest to „wybaczalne”, tak uważam, że z
czasem można było ją dopracować. W końcu ekscytujące walki
najlepiej ogląda się, gdy mają dobrą kreskę. Kolejnym minusem są
co poniektóre postaci. Postaram się to wyjaśnić bez zdradzania
fabuły, ale jednocześnie w miarę konkretnie, żebyście mieli
szansę zrozumieć o co mi chodzi. Najlepszym przykładem jest tutaj
chyba Sasuke- postać logiczna jak matematyka, czyli nielogiczna.
Jego działania w większości nie mają sensu. Często zaprzecza sam
w sobie i no cóż najzwyczajniej w świecie zachowuje się jak
pięcioletnie dziecko, które nie mozę się zdecydować- czerwone
autko czy niebieski statek. Ku ironii kolejną taką postacią jest
Sakura, która uparcie twierdzi, że prawdziwie kocha, a jakże,
Sasuke. Wspomniane jest, że Sakura to dziewczyna o ponadprzeciętnej
inteligencji, niestety pokazywane jest to sporadycznie, przez co
przez większość czasu oglądający łapie się za głowę, głęboko
zastanawiając nad głupotą bohaterki. No i na koniec niewybredny
smaczek w postaci fillerów. O ile dodatkowe odcinki same w sobie nie
są czymś złym, bo przecież ubogacają fabułę, o tyle wciskanie
ich pomiędzy odcinki, w trakcie których toczą się walki, zabija
cały nastrój i napięcie zbudowane wcześniejszymi wydarzeniami.
Podsumowując,
jako wierna fanka szczerze polecam wam obejrzeć „Naruto”, nie
zwalnia mnie to jednak z odpowiedzialności przestrzeżenia was przed
postaciami typu Sasuke czy Sakura, albo naszymi ukochanymi fillerami,
szczególnie dającymi o sobie znać w drugiej serii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz