Ponieważ Dzień Dziecka już dziś,
pomyślałam, że warto by napisać coś w tej tematyce. Pierwotnie miałam
skonstruować top listę książek dla dzieci w oparciu o to, co sama kochałam
czytać naście lat temu. Ta lista też się zjawi, ale jakby za sprawą
przeznaczenia zawędrowała do biblioteki w Trzebielinie, gdzie dorwałam moją
dziecięcą miłość – konkretnie chodzi o serię książek o Koszmarnym Karolku.
Początkowo miałam lekkie obawy –
pamiętałam tę pozycję jak coś świetnego. Będąc w podstawówce książki z tej
serii połykałam w ciągu dnia, a autorka była moim guru… A jak wszyscy wiemy
gusta się zmieniają, ludzie dorastają i teraz – z upływem czasu – książka mogła
wydać mi się trywialną paplaniną, a mój pierwszy książkowy mąż już nie byłby
tak fantastyczny.
Mimo obaw w końcu przeczytałam książeczkę
(bo inaczej nie mogłabym nazwać tych kilku opowiadań) i… Poczułam, że
natychmiast chcę sięgnąć po kolejną. Może nie czytałam już jej przez dzień a
przez godzinę, ale wciąż byłam tak samo zachwycona. Francesca Simon idealnie
o

