niedziela, 29 lipca 2018

Nie taki klasyk straszny #1 Bobok


Kojarzycie takiego pana – Dostojewskiego? Wiecie, ten który męczy licealistów Zbrodnią i Karą (lub jak twierdzą co poniektóre rodzynki Zbrodnią Ikara).
Już znacie?
Cudownie!
Przyznam szczerze, że ta powieść Dostojewskiego mnie nudziła i irytowała. Nie mogłam znieść ani jednego bohatera, co nie przeszkadzało mi, aby jak w każdej lekturze zachwycać się aspektem artystycznym. Niestety zebrało mi się trochę takich lektur, gdzie nie mogłam docenić fabuły, a mogłam docenić tylko stylistykę. To sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy klasykę możemy czytać ot tak – dla ciekawej fabuły i bohaterów, a nie doszukiwania się filozofii epoki?
Moja odpowiedź?
Oczywiście, że tak!
W tej serii postaram się Wam podawać tytuły, które mimo że wiekowe, nie wymęczą nas jak niektóre lektury.
Postanowiłam zacząć od opowiadania wspomnianego rosyjskiego pisarza – Bobok.
Rosyjska fantastyka XIX-wieczna ma to do siebie, że każdy pisarz wyprodukował coś z tej  dziedziny, ale nie skupiali się tylko na niej. Dostojewski nie był wyjątkiem i stworzył opowiadanko z lekkim stylem i wartką fabułą. Bohaterowie nie są za ciekawi – większość irytuje, ale nie odrzuca, co liczę na plus. Jeżeli chodzi o samą fabułę w skrócie, to dostajemy historię pisarza, który przypadkiem podsłuchuje rozmowę trupów na cmentarzu. Więcej nie zdradzę, ponieważ opowiadanko ma około dwudziestu stron i można się z nim spotkać w zbiorze Groza i niesamowitość w prozie rosyjskiej XIX i początku XX wieku.