Kojarzycie takiego pana – Dostojewskiego?
Wiecie, ten który męczy licealistów Zbrodnią
i Karą (lub jak twierdzą co poniektóre rodzynki Zbrodnią Ikara).
Już znacie?
Cudownie!
Przyznam szczerze, że ta powieść Dostojewskiego
mnie nudziła i irytowała. Nie mogłam znieść ani jednego bohatera, co nie
przeszkadzało mi, aby jak w każdej lekturze zachwycać się aspektem
artystycznym. Niestety zebrało mi się trochę takich lektur, gdzie nie mogłam
docenić fabuły, a mogłam docenić tylko stylistykę. To sprawiło, że zaczęłam się
zastanawiać, czy klasykę możemy czytać ot tak – dla ciekawej fabuły i
bohaterów, a nie doszukiwania się filozofii epoki?
Moja odpowiedź?
Oczywiście, że tak!
W tej serii postaram się Wam podawać
tytuły, które mimo że wiekowe, nie wymęczą nas jak niektóre lektury.
Postanowiłam zacząć od opowiadania
wspomnianego rosyjskiego pisarza – Bobok.
Rosyjska fantastyka XIX-wieczna ma to do
siebie, że każdy pisarz wyprodukował coś z tej
dziedziny, ale nie skupiali się tylko na niej. Dostojewski nie był
wyjątkiem i stworzył opowiadanko z lekkim stylem i wartką fabułą. Bohaterowie
nie są za ciekawi – większość irytuje, ale nie odrzuca, co liczę na plus.
Jeżeli chodzi o samą fabułę w skrócie, to dostajemy historię pisarza, który
przypadkiem podsłuchuje rozmowę trupów na cmentarzu. Więcej nie zdradzę,
ponieważ opowiadanko ma około dwudziestu stron i można się z nim spotkać w
zbiorze Groza i niesamowitość w prozie
rosyjskiej XIX i początku XX wieku.
