Do tych krótkich rozmyślań skłoniła mnie
rozmowa z przyjaciółką. Dokładnie chodziło o nowe okładki Trylogii Czasu –
jednej z moich ulubionych serii swoją drogą. To jak nowe okładki mają wyglądać
możecie zobaczyć poniżej.
Stąd też moje rozważania – czy wydawnictwa
nie podchodzą ciut nierozważnie do doboru grafiki reprezentującej książkę?
Posłużę się dalej przykładem Trylogii Czasu. Książki te są z gatunku fantasy i
raczej skierowane do nastolatków. Powieści są lekkie, ale mają też swego
rodzaju dozę mroku, dlatego – moim zdaniem – nowe okładki mogą być mylne.
Ukazane w cukierkowym stylu bardziej pasują do baśni. To samo tyczy się
trylogii Silver tej samej autorki – cukierkowy styl, a w powieści jest element
składania ofiary z człowieka. Osobiście mam wrażenie jakby miało to skusić
dziewięciolatki, a to nie one są docelowym odbiorcą.
To tyle jeśli chodzi o moje narzekania.
Oczywiście Niedopasowane okładki to nie problem każdego wydawcy i każdej
książki, bo wystarczy spojrzeć na Szóstkę Wron, które kuszą każdą okładkową
srokę i doskonale ukazują, kto powinien być odbiorcą.
Na koniec taki apel do Was – podzielcie
się z nami waszymi „złymi” okładkami i do zobaczenia w kolejnym poście.
Ja natomiast nie lubię okładek filmowych, jeżeli adaptacja książki jest. Szczerze lubię, jak okładka przekazuje coś więcej- czy to pokręconością, czy umiarkowaną/ubogą grafiką.
OdpowiedzUsuńW pełni rozumiem, też nie przepadam za okładkami filmowymi i jestem zdania, że okładka powinna coś sobą reprezentować. A i dziękujemy za pierwszy komentarz!
Usuńokładka na maxa moz ewpłynąc na to czy kupię książkę czy nie...te które pokazałaś rzeczywiście sa słabe :)
OdpowiedzUsuńRacja, bądź co bądź okładka to taka wizytówka książki i powinna zachęcić :) A i dziękuję za komentarz
Usuń